Express-Miejski.pl

Pątnicy przeszli 42 kilometry. Ludzie zniczami torowali im drogę

Droga jest po to, aby przemyśleć wszystkie gnębiące nas pytania fot.: EDK

Blisko sto osób wzięło udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej z Marcinkowic do Jutrzyny. To odległość 42 kilometrów łącząca powiaty strzeliński z oławskim.

Co to jest Ekstremalna Droga Krzyżowa (EDK)? To marsz, który jest formą duchowości. Nie jest to pielgrzymką, ale indywidualna formą modlitwy. Podczas wielokilometrowego marszu ludzie modlą się w różnych intencjach. Obowiązuje reguła milczenia do chwili dotarcia na pierwszą stację drogi krzyżowej. Aby podczas drogi nie było niespodzianek, każdy uczestnik musi się indywidualnie przygotować np. ciepło się ubrać, założyć odpowiednie buty i zabrać wysokoenergetyczny prowiant. Zalecane są również wodoodporne buty. Droga z Marcinkowic prowadziła m.in. przez Sobocisko, Marszowice, Kończyce, Wiązów, Janowo i Kucharzowice.
- Długa droga jest po to, aby przemyśleć wszystkie gnębiące nas pytania. Warto zaryzykować i podjąć próbę. Ponieważ wtedy pniemy się wzwyż, dokonujemy ogromnej zmiany wewnętrznej, duchowej. Stajemy się odważniejsi. Dla mnie EDK jest drogą przełomu. Podjęłam to wyzwanie i jestem szczęśliwa. Szczęśliwa z tego, że miałam czas by wszystko przemyśleć. Zrobiłam to dla Pana i siebie – mówi Weronika Raczyńska, która jako pierwsza dotarła do końca.
W Jutrzynie pielgrzymów powitał proboszcz Andrzej Jackiewicz, który wraz z parafianami przygotował posiłek dla zmęczonych uczestników. Wśród witających był również ksiądz Aleksander Radecki, który wygłosił słowo do uczestników podczas mszy na zakończenie EDK. W przygotowania włączyło się wiele osób i instytucji np. Ochotnicza Straż Pożarna z Jutrzyna. W połowie drogi w miejscowości Kończyce mieszkańcy na czele z kołem gospodyń wiejskich przygotowali gorącą kawę. Zniczami utorowali drogę, którą szli pątnicy.
- Właściciel piekarni w Wąsoszu chciał nas poczęstować ciepłym chlebem. Atmosfera i ludzie byli wspaniali. Może dzięki temu udało mi się przejść całą trasę. Łącznie ukończyło ją 60 osób – tłumaczy inny uczestnik.
Najstarsi wierni mięli około 70 lat. Najmłodszym był dwunastolatek, który szedł razem z tatą. Dla wszystkich przejście wielokilometrowej trasy było silnym przeżyciem duchowym.

Jacek Bomersbach

0

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

REKLAMA


REKLAMA